
W porządku naturalnym żyjąca istota asymiluje swój pokarm i wciela go w swoją własną substancję. W Eucharystii te role są odwrócone. Eucharystia jest pokarmem dla naszej duszy, ale władza asymilowania należy tu do Chrystusa, i to On, karmiąc nas, zespala nas i wciela w swoje życie. To nie Chrystus wciela się w nas – jak się to dzieje z pokarmem, który spożywamy – to my zostajemy wcieleni w Niego…
Jak powiada Jan Chrzciciel: “On ma wzrastać, a ja się umniejszać” (J 3,30). Chwila Komunii jest momentem szczególnej intymności zarezerwowanej dla osoby prawdziwie kochających. Są w życiu trzy formy kontaktu intymnego: przez słuchanie, przez mówienie, przez dotyk.
Nasz pierwszy kontakt z kimś, kto nas kocha następuje przez to, że słyszymy głos tej osoby, drugi – ją widzimy, a trzecim – zastrzeżonym tylko dla osób związanych szczególną bliskością – jest przywilej dotyku. Chrystusa słyszymy w Pismach, widzimy Go oczyma wiary, ale dotykamy Go w Eucharystii. A On prosi nas jedynie o ty, żebyśmy oczyścili nasze sumienia z grzechu i przyszli do Niego, gotowi przyjąć to, co On chce nam dać, bo wie, że Go potrzebujemy.
Komunia Święta jest wcieleniem nie tylko w Życie Chrystusa, ale także w Jego śmierć. Ten drugi aspekt bywa niekiedy zapominany. Wspomina o nim św. Paweł: “Ilekroć bowiem będziecie jedli ten chleb i pili kielich, będziecie opowiadać śmierć Pańską, aż przyjdzie” (1 Kor 11, 26).
W innym miejscu sugeruje nam św. Paweł, że mamy w ciele naszym dopełniać to, czego brakuje cierpieniom Chrystusa (por. Kol 1, 24). By nasze dusze zostały zbawione, w naszym życiu musi zostać powielone Życie Chrystusa. To, co On uczynił w Swoim Narodzeniu, na Kalwarii, w Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu – musimy odwzorowywać my. Nie możemy jednak dojść do Niebiańskich Rozkoszy inaczej niż przez dotyk Krzyża, a konkretnie poprzez pokutę, umartwienia, zaparcie się siebie i śmierć własnego egoizmu.
Źródło: Fulton J. Sheen, “Księga Sakramentów”, Wydawnictwo AA, Kraków 2022, str. 92-93